7 maja

07/05/2012

Byłam wczoraj w kościele, bo niedziela, bo szansa na bierzmowanie (drugie podejście, bo proboszczowi moc sprawcza wywiała z głowy wszystko, co wartościowe) i można było się pokazać. Ludzi trochę było, ale msza mnie wyciszyła, co mnie zaskoczyło. W domu chyba mam za dużo bodźców i nie mogę się skupić. Nawet naszła mnie taka myśl, żeby opróżnić wszystkie szafki, pozdejmować plakaty, tablicę korkową i może wtedy byłabym w stanie porządnie zebrać myśli, bo nic by mnie nie rozpraszało. Plan niewykonalny, bo nie mam gdzie upchnąć tych klamotów i gdybym czegoś potrzebowała, musiałabym szukać i robić bałagan.

Charknęłam kiedyś babci do herbaty, bo mnie wkurzyła i wzrósł mi poziom nienawiści do niej. Nigdy się z tego nie spowiadałam.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “7 maja”

  1. Zazdroszczę tego podejścia do Mszy Świętej. Ja zawsze w kościele się wiercę i jakoś mnie nic nie wycisza. W ogóle trudno mi się skupić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: