17 lutego

17/02/2014

Chodziłam kiedyś do pierwszej klasy podstawówki. Czekałam kiedyś z dziećmi pod salą gimnastyczną na w-f. Była przerwa, wokół chodzili inni, starsi uczniowie, także z gimnazjum. Brat gimnazjalista mojego rówieśnika wraz z kolegami wpadł na genialny pomysł: namówili tego 7-letniego dzieciaka, żeby kopał mój tornister. Mój ukochany, zielony tornister. I kopał, kopał dopóki nie skończyła się przerwa. Później już zawsze był ktoś, kto kopał. Nie fizycznie, psychicznie.

Od kiedy zaczęłam dojrzewać próbowałam być szczęśliwa. Nie byłam osobą, która cieszyła się z każdej drobnostki, zawsze towarzyszył mi, większy lub mniejszy, smutek. To było frustrujące – szukać szczęścia, a dostawać tylko ponurych ludzi wokół siebie i wciąż nowe zmartwienia. Teraz jestem szczęśliwa, po prostu. Zmartwienia są, ciągle zdarzają się wieczory, że mogę tylko ryczeć i użalać się nad sobą. Płaczę, martwię się i bywam smutna, ale jednocześnie jestem tak okropnie szczęśliwa i tak niesamowicie zakochana, że nigdy nie wyobrażałam sobie, że poczuję coś takiego. Tak mocno, tak wyraźnie. Jestem wdzięczna.

Advertisements

komentarze 2 to “17 lutego”

  1. Kamson.pl said

    Myślę, że o szczęściu można mówić, kiedy osiągnie się jakiś poziom dorosłości, chociaż dyskutowałbym.

  2. Kid said

    Wydaje mi się, że chodzi o takie oparcie w drugim człowieku To ono daje pewne poczucie bezpieczeństwa i szczęście zarazem mimo, że czasem dobrze nie jest. Że tak zacytuję: „ważna jest świadomość, że jest ktoś, kto zasłoni twój brzuch ręką, kiedy będzie trzeba”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: