27 lipca

27/07/2014

Już raz mocno mnie zranili w poprzedniej pracy. Teraz jestem silniejsza i dużo po mnie spływa. Wiem, jaką mam opinię w obecnej pracy – nieudacznika, nieroba, kłamczucha. Owszem, zdarzyło mi się potłuc talerz czy szklankę, a jak nie wiem, czegoś, to pytam. Jak coś jest nie tak, od razu inni myślą, że to moja wina i jak się wypieram, to na pewno kłamię. Robię, co do mnie należy, a to, że chcę wyjść o czasie, bo za następne pół godziny stania i czekania nikt mi nie zapłaci, jest odbierane jako lenistwo. Sorki, moje życie to nie tylko nalewanie zupy w stołówce.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “27 lipca”

  1. Anonim said

    Eh… To okropne! Wymagają maksymalnego wysiłku za minimalną stawkę. Czasem wydaje mi się chore, że ludzie tak postępują, ale rozglądając się wokół zauważyłam, że choroba stała się codziennością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: