12 grudnia

12/12/2014

Dużo jest w Krakowie żebraków, od Cyganów po emerytów pytających czy kupię im leki. Omijam, nie odpowiadam, nie patrzę w oczy, nie daję pieniędzy. Ale dzisiaj… Siedziała na ławce na Plantach, wieczór, grubo po 19.00, zimno, pusto, grała na flecie z nutami na kolanach. Przygięta, odczytywała nuty i grała świąteczną melodię, trochę się rwącą jak dziecku, co dopiero uczy się grać. W jednej z przerw, poprosiła o „wspomożenie”, to wygrzebałam z portfela złotówkę, bo więcej nie miałam i dałam jej. Jakoś tak szkoda mi się zrobiło tej starszej kobiety. Zwykle ludzie proszący o pieniądze, nie robią na mnie wrażenia, ona wydała mi się autentyczna. Jakby naprawdę potrzebowała pomocy. Smutno mi się zrobiło, ale nie mogę cierpieć za cały świat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: