2 sierpnia

02/08/2017

Jestem tak dziko samotna.

Kiedyś byłam przyzwyczajona. Potem pojawił się M. i samotność odeszła. Teraz wróciła w gorszej postaci, bo jestem z nim, a jestem niezrozumiana i nieuwzględniana.

Może problem w tym, że chciałam być sobą, chciałam być szczera, chciałam być uczciwa. Ale pokazywanie uczuć i wypowiadanie myśli nie jest w cenie. Nie umiem udawać, ale może spróbuję. Przykleję uśmiech na usta, zamknę je, oczy odwrócę i stanę się manekinem, zimnym, nieczułym plastikiem.

Wiem, że nie jestem dobra. Wiem, że świruję. Wiem, że psuję. Chciałam się naprawić. Starałam się nie robić źle. Nie od razu wszystko było lepiej, ale trochę tak. Ale zobaczyłam, że tylko ja się staram zmienić. On nie. On chciał mieć spokój. Nie chciał mi pomóc, nie chciał mi ułatwić. Chciał mojej zmiany, żeby móc spokojnie mnie ranić. Bez moich pretensji.

Przecież potrafię rozpaczać w samotności. Tylko muszę sobie przypomnieć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: