6 czerwca

06/06/2017

Było ciężko. Jest. Czuję się jakbym była w środku wirującej pralki. Dużo wszystkiego oprócz czasu. Może zbyt wiele chciałam; licencjat, staż, praca, ale wszystkiego potrzebuję. Potrzebuję też zrozumienia i cierpliwości. Teraz mam kiepski czas. Jestem w nerwach. Czasem wpada mi jakaś myśl niepokojąca i od razu się stresuję. Potrzebuję łagodności i pomocy. A potem pewnie będzie lepiej.

Zobaczyłam dzisiaj rower, który na szprychach miał kolorowe koraliki. Też takie miałam, gdy byłam dzieckiem. Pomyślałam, że fanie byłoby mieć rodzinę i dziecko, które miałoby kolorowe koraliki na szprychach roweru. Potem zobaczyłam parę, która szła, trzymając się za ręce. A potem parę, która się całowała namiętnie. Prawie się jedli. Rozumiem, zakochani, namiętność, każdy dotyk sprawia orgazm prawie. Też bym tak chciała, gdzie to się zgubiło.

Momentami mam ochotę uciec. Wsiąść w jakiś pojazd i jechać, lecieć, płynąć, byle dalej. Od wszystkiego i wszystkich.

30 maja

30/05/2017

Dlaczego tak zaufałaś i dałaś się nabrać jak świeżak?

Wiedziałam, oczywiście, że ten domek nie będzie mój, nie inwestuję w niego nic, więc nie może być mój ani trochę. Ale dałam się zwieść słowom „nasz domek”, „my”, „razem”, „wspólnie” i zaczęłam sądzić, że może jednak mogę myśleć o nim jak o swoim. Lepiej, żebym tak nie uważała, bo mogę się boleśnie zawieść. Jak już tam zamieszkam, w każdej chwili będę mogła być z niego wyrzucona albo być traktowana jak intruz – wtedy się wyniosę. Muszę być przygotowana, muszę mieć opcję ratunkową, na wszelki wypadek.

Nie ufaj za bardzo, licz na siebie.

2 kwietnia

02/04/2017

Są mrzonki i jest życie.